Jak unikać błędów w ocenie postępów dzieci

„Człowiek jest podły,
do wszystkiego przywyka”

Powyższa sentencja jest dobitna i przedstawia przywykanie w negatywnym świetle, sugerując, że może być ono źródłem braku skrupułów u człowieka. I rzeczywiście – czasami tak bywa, bo przywykanie leży w naszej ludzkiej naturze. Przyzwyczajamy się zarówno do rzeczy dobrych, jak i złych. Co więcej, nie da się go całkowicie uniknąć. Człowiek potrafi przywyknąć właściwie do wszystkiego. I właśnie to przywyknięcie – do zwyczajów, sytuacji czy określonego stanu rzeczy – potrafi zniekształcić nasz obraz rzeczywistości. Na przykład obraz tego, jak postrzegamy dzieci i ich postępy.

Do napisania tego wpisu skłoniły nas dwie sytuacje sprzed kilkunastu dni. Pierwsza to opinie rodziców, którzy zauważali, że ich dzieci uczą się już od kilku miesięcy, ale nie widzą wyraźnych efektów zajęć. Druga to eksperyment, który przeprowadziliśmy z udziałem trzech uczennic. Każda z nich otrzymała do rozwiązania ten sam próbny arkusz egzaminacyjny 9 kyu Japońskiego Związku Sorobanu (dodawanie).

Pierwsze dziecko, uczące się od 5 miesięcy i przygotowujące się do egzaminu 9 kyu, rozwiązało arkusz z pomocą liczydła w całości w czasie około 9 minut. Druga dziewczynka, która ćwiczy soroban od 2 lat, poradziła sobie z tym samym arkuszem równie skutecznie, ale w zaledwie 2,5 minuty. Trzecia uczennica, z najdłuższym, 3-letnim stażem nauki, wykonała wszystkie obliczenia także w 2,5 minuty – tyle że już w pamięci, na wyobrażonym liczydle. Warto tu dodać, że pokazanie arkusza próbnego 9 kyu podczas pierwszego spotkania lekcyjnego zazwyczaj wywołuje zaskoczenie zarówno u dzieci, jak i rodziców. Trudno im uwierzyć, że możliwe jest wykonanie tylu obliczeń bez kalkulatora, i to w mniej niż 10 minut.

Eksperyment ten pokazuje drogę, jaką każde z tych dzieci przeszło, ucząc się sorobanu. Z perspektywy rodzica dziecka, które uczęszcza na zajęcia najkrócej, trudno czasem dostrzec spektakularne postępy. Jednak wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądało to 5 miesięcy wcześniej, by zauważyć wyraźny rozwój. Podobnie jest w przypadku dzieci bardziej zaawansowanych – okres 4–6 miesięcy przygotowań do kolejnego egzaminu może wydawać się czasem stagnacji, bez widocznych efektów. To jednak nieprawda. Nawet jeśli tempo obliczeń pozostaje bez zmian, w mózgu zachodzą pozytywne, choć niewidoczne procesy rozwojowe.

Dlatego nie należy zbyt pochopnie oceniać braku postępów w nauce sorobanu – by nie podcinać dzieciom skrzydeł. Efektów nie powinno się oceniać w perspektywie dni, tygodni czy nawet kilku miesięcy. Prawdziwe rezultaty stają się wyraźne dopiero w dłuższej perspektywie.

Zawsze podkreślamy, że jest też druga strona medalu. Są dzieci, u których postępy pojawiają się bardzo, bardzo wolno. To złożony problem, trudny do jednoznacznej oceny. Zdarza się, że mimo wysiłków nie udaje się nam znaleźć wspólnego języka z dzieckiem – i rzeczywiście efekty nauki są wtedy minimalne lub wręcz niewidoczne.

Ale gdzie w tym wszystkim miejsce na przywykanie, od którego zaczęliśmy ten wywód? Otóż to właśnie przywykanie potrafi skutecznie zaburzyć obraz umiejętności dziecka. Przykład: jeśli w ciągu trzech miesięcy Piotruś nauczył się wykonywać działania takie jak 23 + 32 + 45 – 29, to po kolejnych tygodniach ćwiczeń zarówno on, jak i jego rodzice przyzwyczają się do tego poziomu. Takie zadania stają się czymś „normalnym”, codziennym, oczywistym. I to one – a nie poziom umiejętności sprzed rozpoczęcia nauki – staną się nowym punktem odniesienia w ocenie postępów.

W efekcie może się wydawać, że Piotruś przez kolejny miesiąc, dwa, a nawet pół roku, nie robi żadnych postępów. A to po prostu nieprawda. Dlatego warto świadomie zakotwiczyć punkt wyjścia – pamiętać, skąd dziecko zaczęło – by móc właściwie ocenić jego rozwój i nie zagubić prawdziwej perspektywy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

38 + = 47
Powered by MathCaptcha

Przewijanie do góry