Wstęp
Łatwość i szybkość liczenia na sorobanie była jego największą zaletą. Dzięki niemu obliczenia stawały się dostępne dla ludzi, którzy nie mieli formalnego wykształcenia matematycznego. Soroban był poręczny, intuicyjny i niezawodny – nie wymagał zasilania, nie psuł się, a jego skuteczność zależała wyłącznie od biegłości użytkownika. Nic więc dziwnego, że bardzo szybko zdobył popularność – nie tylko wśród kupców, urzędników i nauczycieli, ale także w codziennym życiu zwykłych ludzi. Można zaryzykować stwierdzenie, że w pewnym momencie soroban był w Japonii równie powszechny, jak dzisiaj smartfon. Każdy go znał, wielu z niego korzystało, a jego obsługa była niemal obowiązkową umiejętnością.
Dziś, w dobie kalkulatorów i wszechobecnych technologii, wiele osób zadaje sobie pytanie: po co wracać do sorobanu? Czy nauka liczenia na liczydle ma jeszcze sens? Logika podpowiada, że nie – przecież całą pracę obliczeniową wykonują za nas elektroniczne urządzenia, które mamy zawsze pod ręką. Wydawałoby się, że w takiej rzeczywistości powrót do tradycyjnych metod nie ma uzasadnienia. Ale to tylko pozory.
Dążenie do sprawnego liczenia na sorobanie – a następnie, dzięki niemu, w pamięci – nie powinno być jedynym celem nauki jego obsługi. Soroban to nie tylko narzędzie rachunkowe. To także droga do rozwijania koncentracji, pamięci roboczej, dokładności, myślenia sekwencyjnego i cierpliwości. To sposób na budowanie matematycznej wyobraźni oraz zrozumienia samej istoty działań matematycznych. Dziś, kiedy większość zadań wykonują za nas maszyny, tym bardziej warto dbać o rozwój tych umiejętności u dzieci – i nie tylko u dzieci.

Zdjęcie z książki matematycznej z okresu Edo (fot. K. Sieńkowski)
Tak wygląda to dzisiaj. A kiedyś? Kiedyś… bez sorobanu trudno byłoby sobie wyobrazić codzienne życie Japończyków. Piszemy o tym szerzej w książce „Soroban. Konteksty. Teoria. Praktyka” (jeśli jeszcze jej nie znasz, zapraszamy: https://ksiazka.akademiasorobanu.pl/). Ale nawet w tej książce nie udało się wyczerpać wszystkich wątków. Nie piszemy tam o tym, jak dokładnie Japończycy wykorzystywali soroban, w jakich sytuacjach był im przydatny, ani czy rzeczywiście ułatwiał im życie na co dzień.
Dlatego w kolejnych wpisach blogowych chcemy się temu przyjrzeć bliżej. Opowiemy o miejscu sorobanu w japońskiej historii i kulturze, pokażemy przykłady jego zastosowania w różnych epokach i zawodach, a także spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy to tylko liczydło, czy może coś znacznie więcej?
