Kipu – opowieść o węzłach, ludziach i danych sprzed wieków

Kiedy patrzymy na otaczający nas świat, dostrzegamy, że coraz więcej w nim cyfrowości. Dane przesyłane są między kontynentami, zapisujemy je w chmurze, przechowujemy na kartach pamięci mniejszych od paznokcia. To już nikogo nie dziwi, stało się naszą codziennością.

Kilka dni temu trafiłem na artykuł, który przypomniał mi, że cyfrowość – choć dziś ubrana w krzem i światłowody – ma tak naprawdę stare korzenie.

Artykuł autorstwa Sabine Hyland (patrz źródło pod wpisem), opowiada o kipu – systemie pisma zbudowanego ze sznurków i węzłów, którymi posługiwali się Inkowie. Do tej pory sądzono, że umiejętność tworzenia kipu była zarezerwowana dla inkaskich elit — wysoko postawionych i wykształconych urzędników, którzy nadawali matematycznym danym węzełkową formę. I tylko niewielu potrafiło taki cyfrowy zapis informacji odczytać. Najnowsze badania zdają się temu przeczyć. Odkryto, że zwykli mieszkańcy – rolnicy, pasterze, ludzie z lokalnych wspólnot – także tworzyli kipu. I co więcej – do niektórych z tych „sznurowych ksiąg rachunkowych” dołączali swoje włosy – jako podpis albo osobisty ślad zakodowany w sznurkowym splocie. Włos potrafi dostarczyć wielu informacji o jego właścicielu. I tak właśnie się stało.

Zagadkowe kipu

W jednej z górskich wiosek w Peru badacze natrafili na wiele kipu, w których sznury były spięte z włosami twórców. Jedno z kipu jest szczególnie warte wspomnienia. Główny sznur tego kipu, to ludzki włos o długości około 104 cm, co przy średnim wzroście włosa (ok. 1 cm/miesiąc) oznacza ponad osiem lat wzrostu. Włos ten jest więc dosłownym świadkiem życia autora. Jego izotopowe badania (węgla, azotu i siarki) ujawniły dietę autora: prosta, roślinna – typowa dla zwykłego mieszkańca andyjskiego regionu, a nie wysoko postawionego urzędnika nowskiego imperium. Osoby o niskim statusie społecznym spożywały posiłki na bazie ziemniaków, zieleniny (rośliny strączkowe) i komosę ryżową. Mięsa i kukurydzy spożywali mało w przeciwieństwie do bogatszych i wykształconych mieszkańców imperium. To zupełnie zmienia dotychczasową wiedzę o państwie Inków. Dowodzi, że kipu nie były już tylko w rękach biurokratów, ale także w dłoniach zwykłych, prostych ludzi pomagając im w organizowaniu codziennych czynności. A skoro tak, to musieli oni też mieć wykształcenie, aby sprawnie pisać liczby za pomocą tego systemu. Warto wspomnieć, że do dzisiaj naukowcy nie rozszyfrowali wszystkich tajemnic pisma węzełkowego, więc niekoniecznie był to łatwy system.

Yupana – liczydło, kipu – pamięć

I tu wplata się po cichu matematyka. Inkowie mieli yupanę – coś w rodzaju liczydła (inko-abakus), stosowanego do wykonywania obliczeń matematycznych. Jeśli yupana była instrumentem arytmetycznym, to kipu pełniło funkcję pamięci — zapisywano w nim wyniki tych obliczeń. Yupana liczyła, a kipu pamiętało wyliczenia. Zainteresownaych tematyką liczydła Inków odsyłam na stronę https://yupana.pl, gdzie opisuję metodę Yupana Inka Tawa Pukllay, pozwalajacą liczenie zamienić w grę, łamigłówkę.

W parze yupana – kipu dostrzegam analogię do procesora i pamięci — „proces obliczeń” i „zapis danych” — bez elektroniki. Może kipu w parze z yupaną należy postrzegać, jak pierwszy analogowy komputer?

Trochę matematyki i odniesień do świata cyfrowego

Każdy węzeł w kipu – umiejscowiony na odpowiednim sznurze, na określonej wysokości, ma swoją wartość w systemie dziesiętnym. Jest swoistym kodem cyfrowym. Zróbmy wizualizację. Zamiast przesuwać kursorem po ekranie, utkajmy kod w fizycznym materiale – węzeł, kolor, splot, włos. Jakie to podobne do cyfrowego zapisu.

Spójrzmy jeszcze inaczej na kipu. Przecież to jest pradawny „pendrive”, nie z plastiku, ale z bawełnianej nici. Zamiast metadanych w chmurze mamy włos właściciela i supełki. Jest w tym coś bardzo osobistego – dane, które dziś wydają się zimne i elektroniczne, tutaj mają swoją materię, ludzką dłoń i opowieść. I co najważniejsze, są trwałe zapisane, nawet bardziej trwałe, niż dane zapisane na płytach CD, bo przetrwały już 500 lat. Szacuje się, że dane na plycie CD moga przetrwać co najwyżej 100 lat. Musi to być jednak płyta dobrej jakości.

Każdy węzeł został utworzony przez człowieka i nosił jego tożsamość — zapisaną w splocie, barwie, włosie. To nie były tylko liczby – to opowieści zakodowane w materiale.

Na koniec

Kiedy dziś patrzę na kipu i yupanę, widzę opowieść o człowieku, który chcąc uporządkować świat — liczył — i zapisywał to, co policzył, zostawiając fragment siebie. Węzeł był jego zapisem, włos – dowodem istnienia.

Może więc cyfrowość nie jest wyznaczona tylko przez megabajty, zera i jedynki. Może to potrzeba zostawienia po sobie śladu, tylko zmienia się firma tej cyfrowości.


Źródło
https://www.sciencealert.com/mysterious-inca-data-system-extended-further-than-we-thought

Grafika: AI

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

− 2 = 7
Powered by MathCaptcha

Przewijanie do góry