Od juzu do sorobanu – nieoczywista historia koralików

Staram się dogłębnie poznawać historię sorobanu. Czytam, porównuję, rozmawiam z nauczycielami z Japonii, zaglądam do starych książek i badań. To skarbnica wiedzy o abakusie. Czasem mam wrażenie, że naprawdę rozumiem, skąd się to wszystko wzięło i jak się rozwijało. Ale wtedy nagle… coś wyczytam, jakiś tekst, przypis lub ilustrację. Niby drobiazg, a jednak – cały mój porządek w głowie wywraca się do góry nogami, jak po przejściu tajfunu. Muszę wszystko ułożyć od nowa. Muszę znaleźć nowy punkt odniesienia i na nowo z nowo rozpalić ciekawość. I właśnie o takim odkryciu opowiem w tym wpisie.

Juzu – paciorki modlitwy, rytmu i… rachowania

Czytając japońską książkę wydaną na początku lat 70., trafiłem na fragmenty, które mnie mocno zaskoczyły. Autor, badacz sorobanu, zwracał uwagę na przedmioty i praktyki, które mogły stanowić jedno z możliwych źródeł będących inspiracją dla osób, które wynalazły liczydło. Nie były to narzędzia matematyczne w ścisłym sensie, lecz przedmioty o charakterze religijnym, rytualnym. Trop wydał mi się na tyle intrygujący, że postanowiłem go zbadać.

W starożytnych Indiach, a potem w Chinach, używano sznura z paciorkami – znanego jako mālā w sanskrycie, a później jako juzu (数珠) w Japonii. Był to przedmiot religijny, używany do odliczania mantr i recytacji buddyjskich – rytmiczne przesuwanie paciorków pomagało utrzymać koncentrację i duchowy rytm modlitwy.

W Japonii juzu przyjęło się od około VII wieku, wraz z rozpowszechnieniem buddyzmu, i do dziś pełni funkcję sakralną – można je zobaczyć w dłoniach mnichów, podczas ceremonii pogrzebowych czy codziennej praktyki duchowej. Rytm przesuwania paciorków, powtarzalność gestów i skupienie, które temu towarzyszy, nadają tej czynności nie tylko religijny, ale też medytacyjny wymiar.

Książka, w której przeczytałem o związkach sorobanu z juzu.

Wielu badaczy uważa, że to właśnie juzu było bezpośrednią inspiracją do stworzenia pierwszych liczydeł [1]. Zwracają oni uwagę nie tylko na funkcję rytmicznego odliczania, ale także na wizualne podobieństwo koralików japońskiego juzu do koralików liczydła – układ, rozmiar, a nawet sposób przesuwania mogą wskazywać na wspólne korzenie. Również materiał – drewno, bambus, czasem kość – oraz sam gest dłoni przesuwającej paciorki pozostały zadziwiająco podobne. Nie chodziło tylko o liczenie, ale o utrzymanie rytmu – czy to w modlitwie, czy w rachunku.

Japońskie juzu ze zbiorów Shiroi Abacus Museum (fot. Kenichi Ishido).

Gdy duchowość spotyka codzienność: początki liczydła

Z potrzeby dokładnego liczenia powstało chińskie liczydło – suanpan. Opierało się na tym samym schemacie – koralikach przesuwanych wzdłuż prętów – ale miało już konkretne znaczenia liczbowe. Przestało być przedmiotem sakralnym, a stało się narzędziem kupców, urzędników i nauczycieli.

Już w czasach dynastii Song (960–1279) w Chinach zaczęto zauważać, że mechanizm przesuwania koralików, obecny wcześniej w juzu, może mieć również praktyczne zastosowanie. Mnisi, handlarze czy urzędnicy, przyzwyczajeni do rytmicznego odliczania modlitw, zaczęli stosować ten sam ruch do liczenia powtórzeń czynności, śledzenia transakcji czy rejestrowania zapisów. W ten sposób duchowy rytuał przekształcił się w funkcjonalne narzędzie matematyczne. Stało się to bez wyraźnego momentu „wynalazku”, raczej jako płynna przemiana codziennej praktyki. Transformacja ta pokazuje, że w historii wiele narzędzi rodzi się nie w laboratoriach, lecz w cichych obserwacjach i potrzebach życia codziennego.

Od praktyki duchowej do narzędzia edukacji

Choć soroban mógł mieć swoje korzenie w przedmiocie religijnym, dzisiejszy soroban nie ma już żadnego związku z praktyką religijną. To czysto świeckie narzędzie dydaktyczne, wykorzystywane w szkołach i na kursach do rozwijania umiejętności matematycznych i poznawczych.

Ale korzenie są warte pamięci. Bo historia sorobanu pokazuje, że duchowe praktyki dawnych cywilizacji często prowadziły do odkryć, które przenikały do życia codziennego – od świątyni, przez rynek, aż po klasę lekcyjną.

Dalszy ciąg tej historii

To nie znaczy, że ucząc się sorobanu uczymy się religii. Wręcz przeciwnie, uczymy się przecież liczyć. Ale gdzieś w tle tych przesuwanych koralików można odnaleźć dawne echa skupienia, rytmu i porządku, które były obecne także w dawnych praktykach duchowych i religijnych [2].

Może właśnie z tego powodu dla wielu osób soroban nie jest tylko narzędziem do liczenia – ale także sposobem myślenia. Sposobem, który powstał z potrzeby zrozumienia i uporządkowania świata – najpierw duchowego, potem codziennego.

Co ciekawe, wielu nauczycieli i uczniów przyznaje, że liczenie na sorobanie działa odprężająco i relaksująco. Mówią, że wprowadza ich w stan skupienia, a nawet zapomnienia o codziennych troskach. Ten rytm, to powtarzalne przesuwanie koralików, przypomina o pierwotnej funkcji juzu – nie tylko jako narzędzia do odliczania, ale też do wewnętrznego wyciszenia. I być może ta właśnie forma – niezmienna od wieków – niesie ze sobą coś więcej niż tylko praktyczne zastosowanie. Coś, co zostaje z człowiekiem na dłużej.


[1] Zenkoku Shuzan Kyōiku Renmei Chōsa Kenkyū Iinkai (red.), Shuzan Shunju, nr 31, tom 16, zeszyt 2, 1 maja 1970, Kyōto: Zenkoku Shuzan Kyōiku Renmei Jimukyoku.

[2] Sieńkowski K., Wołkiewicz A., Soroban. Konteksty. Teoria. Praktyka, Akademia Sorobanu, Siedlce 2022.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 − 6 =
Powered by MathCaptcha

Przewijanie do góry