Soroban

Aktualności, Pedagogika, Podróże, Soroban

Każdy ma swój szczyt. O japońskiej drodze nauki sorobanu

Lubię chodzić po górach. Nie należę do osób, które muszą zdobyć każdy możliwy szczyt i już nie ścigam się z innymi turystami sprawdzając co chwilę czas. Ten etap mam już za sobą. Chodzę bez udowadniania, że wszedłem szybciej niż ktoś przede mną. Najbardziej lubię samą drogę, że najpierw idzie się spokojnie przez las, potem pojawiają […]

Soroban, Wiedza

Soroban – studniowa technika liczenia

W Japonii, w epoce Edo soroban nie był jedynie narzędziem do liczenia. Był symbolem praktycznej wiedzy i samodyscypliny. Nic dziwnego, że japońscy mistrzowie poszukiwali metod pozwalających opanować tę sztukę szybko i skutecznie. W późniejszym okresie Edo, w regionie Ise, niejaki 色正芳 — Isshiki Masayoshi położył podwaliny pod technikę liczenia na sorobanie zwaną 伊勢百日算” — Ise

Soroban, Wiedza

Od juzu do sorobanu – nieoczywista historia koralików

Staram się dogłębnie poznawać historię sorobanu. Czytam, porównuję, rozmawiam z nauczycielami z Japonii, zaglądam do starych książek i badań. To skarbnica wiedzy o abakusie. Czasem mam wrażenie, że naprawdę rozumiem, skąd się to wszystko wzięło i jak się rozwijało. Ale wtedy nagle… coś wyczytam, jakiś tekst, przypis lub ilustrację. Niby drobiazg, a jednak – cały

Podróże, Soroban

Drewniane serce sorobanu – podróż do Banshu

W Japonii jest powiedzenie: „prawdziwa nauka zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje liczyć czas„. Jak zatrzymać czas? Przecież nie da się go zatrzymać. Ale są miejsca, gdzie zdaje się płynąć inaczej, wolniej. Dziś zaglądam do takiego miejsca, do warsztatu pachnącego bambusem. Widzę, jak pracują maszyny stolarskie. Widzę, jak ktoś przesuwa koralik o dziesiątą część milimetra.

Soroban, Wiedza

Dzień sorobanu. Historia ukryta w liczbach

Był sierpień.Promienie słońca odbijały się od dachów Kioto, a gorące powietrze falowało nad brukowanymi alejkami tego miasta. Rodzina Hiro szła powolnym krokiem. Byli na wakacyjnej wycieczce i nie musieli się nigdzie spieszyć. Ojciec szedł z mapą, mama z aparatem, a Hiro próbował im dorównać stawiając coraz cięższe kroki. Był zmęczony i zniecierpliwiony. Zwiedzali miasto od

Przewijanie do góry