Soroban, Wiedza

Od juzu do sorobanu – nieoczywista historia koralików

Staram się dogłębnie poznawać historię sorobanu. Czytam, porównuję, rozmawiam z nauczycielami z Japonii, zaglądam do starych książek i badań. To skarbnica wiedzy o abakusie. Czasem mam wrażenie, że naprawdę rozumiem, skąd się to wszystko wzięło i jak się rozwijało. Ale wtedy nagle… coś wyczytam, jakiś tekst, przypis lub ilustrację. Niby drobiazg, a jednak – cały […]

Recenzje

„Marzenie o lataniu” – o tym, jak codzienność może stać się przestrzenią do liczenia

Z Anią Pilichiewicz znamy się od kilku lat. Miałem okazję przeprowadzać dla niej egzaminy Soroban Foundation of Japan. Dostrzegłem wtedy, że to osoba, która nie traktuje liczydła jak modnego dodatku do zajęć, tylko jak realne narzędzie do pracy z dziećmi. Ania prowadzi szkołę Edurado, gdzie uczy arytmetyki mentalnej opartej na japońskim sorobanie, pracując autorską metodą,

Podróże, Soroban

Drewniane serce sorobanu – podróż do Banshu

W Japonii jest powiedzenie: „prawdziwa nauka zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje liczyć czas„. Jak zatrzymać czas? Przecież nie da się go zatrzymać. Ale są miejsca, gdzie zdaje się płynąć inaczej, wolniej. Dziś zaglądam do takiego miejsca, do warsztatu pachnącego bambusem. Widzę, jak pracują maszyny stolarskie. Widzę, jak ktoś przesuwa koralik o dziesiątą część milimetra.

Pedagogika, Recenzje

Soroban i psychologia poznawcza – gdy wyobraźnia spotyka decyzje

Jak książka psychologiczna pomogła mi zrozumieć to, co od dawna dzieje się na zajęciach sorobanu metodą Ishido-Shiki z dziećmi. I dlaczego japońskie liczydło może być praktycznym laboratorium poznawczym. Nigdy nie interesowałem się jakoś szczególnie psychologią. Owszem, gdzieś w tle pojawiały się hasła typu „motywacja wewnętrzna” czy „procesy poznawcze”, ale traktowałem je raczej jak akademickie pojęcia

Wiedza, Yupana

Kipu – opowieść o węzłach, ludziach i danych sprzed wieków

Kiedy patrzymy na otaczający nas świat, dostrzegamy, że coraz więcej w nim cyfrowości. Dane przesyłane są między kontynentami, zapisujemy je w chmurze, przechowujemy na kartach pamięci mniejszych od paznokcia. To już nikogo nie dziwi, stało się naszą codziennością. Kilka dni temu trafiłem na artykuł, który przypomniał mi, że cyfrowość – choć dziś ubrana w krzem

Przewijanie do góry